Jak to jest wrócić do domu po półrocznej podróży. Podsumowanie  | wyświetleń wpisu: 419

Jak to jest wrócić do domu po półrocznej podróży. Podsumowanie

Nagle budzę się w swoim domu, w swoim łóżku… Rozglądam się… I jeszcze na wpół przytomny zastanawiam się co ja tu robię… czy ta podróż to był jakiś sen? 
Czy ktoś mnie może uszczypnąć?

Wróciłem! Już z tydzień temu ale ciągle jeszcze łapię się na tym, że myślami jestem gdzieś daleko. Nadal czuje się lekko oszołomiony.

Przez ostatnie pół roku spałem gdzie popadnie, czasem był to hostel, czasem namiot, czasem podłoga na lotnisku, czasem ktoś zapraszał mnie na nocleg do swojego mieszkania… z reguły każdy dzień był inny, nowe miejsca, nowi ludzie, nowe przygody… Aż tu nagle stanął mi na mojej drodze DOM.

I wiecie co?
Z jednej strony jakas tam nostalgia jest ale z drugiej czuje się bardzo szczęśliwy bo mogę zjeść domowy pyszny obiad z rodzicami, napić się wódki z przyjaciółmi, których znam od dziecka, wejść do sklepu i powiedzieć z uśmiechem po Polsku – dzień dobry! Zrobić to za czym tęskniłem. Dzisiaj robienie rzeczy codziennych daje mi więcej radości niż gdybym nadal podróżował. To niezwykłe, ale dom dziś jest dla mnie miejscem fajniejszym niż biała plaża, z bajkowo przezroczystą wodą, gdzieś tam na Filipinach.
A poza tym.. Polska, kocham ten kraj! Chociaż nie raz miałem wrażenie, że jest to miłość trudna albo bez wzajemności. 

A jak było w podróży…
16 krajów, 4 kontynenty, ponad 6 miesięcy, które kompletnie przerosły moje oczekiwania. To był czas gdzie robiłem to co chciałem, żyłem chwilą, czułem się mega wolny! Los zsyłał mi na moją drogę dobrych, wyjątkowo pomocnych, miłych ludzi. Azja okazała się niesłychanie zróżnicowana, barwna i ciekawa. Według mnie to jest najbardziej ciekawy region świata, pełeny ogromnych kontrastów i wielu kultur. W takich krajach jak Tajlandia czy Indonezja można spotkać prawdopodobnie najbardziej uśmiechniętych pozytywnych ludzi na ziemi. Nie dane było mi się tam nudzić.
Mój mózg ciągle przetrwania to co tam zobaczyłem i czego doświadczyłem…
Jedno jest pewne – nie żałuję, było mega warto!

Na koniec coś ważnego. Chciałbym podziękować osobom, które mnie wspierały, śledziły mój blog. Byliście ze mną myślami i trzymaliście kciuki.
Dziękuję za to po stokroć!!!

Pozdrawiam!

 

4 komentarze

  1. Innymi słowy – trzeba się wybrać na kolejną eskapadę. 🙂

  2. Radość z powrotu do domu to też jeden z etapów podróży 🙂

  3. Ciekawe, kiedy Cię znowu podeszwy na włóczęgę zaczną swędzieć. 😀

  4. Niesamowita podróż!! Dużo doświadczeń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares