Pierwsze wrażenia z Tajlandii – Surat Thani – miasto dobrych ludzi.  | wyświetleń wpisu: 53

Pierwsze wrażenia z Tajlandii – Surat Thani – miasto dobrych ludzi.

Jestem w Surat Thani w Tajlandii.  W tłumaczeniu oznacza to „Miasto dobrych ludzi”, a na taką nazwę wpadł kiedyś jeden z królów Tajlandii nagradzając w ten sposób tutejszą ludność  Miejsce raczej nie popularne wśród turystów więc pomyślałem, że jest idealne żeby lepiej poznać jaka naprawdę jest Tajlandia.

Dotarłem tu zwykłym pociągiem jadąc ponad 300km w wagonie gdzie byłem chyba jedynym obcokrajowcem. Koszt takiego przejazdu to około 15 zł a w pakiecie gratis otrzymujesz bardzo uśmiechniętych gapiących się na Ciebie ludzi i oczywiście znalazł się jeden Pan inżynier od dróg i mostów znający angielski i w imieniu zainteresowanych przepytał mnie „skąd, gdzie jak i dla czego jadę i czy w Polsce jest śnieg”  Gdy skończył mu się zasób słownictwa dali mi spokój, spoglądali tylko od czasu do czasu i tak po prostu cieszyliśmy do siebie michy  . Jedno co mnie zdziwiło to ilość jedzenia sprzedawana w pociągu. Praktycznie co 5 min przechodził ktoś kto wesoło nawoływał swoją propozycję. Obiady, zupy, desery, owoce, napoje, słodycze i każdy specjalizuje się tylko w swojej dziedzinie…  Oferta Warsu to przy tym amatorka  Ok, ok przyznaję się, jechałem i ciągle jadłem 

Dotarłem tym pociągiem na miejsce ale trzeba dostać się jakoś z dworca do centrum miasta gdzie za jedyne 17 zł zarezerowałem sobie hotel kapsułowy (super sprawa). Pytam taksówkarzy, i moto taksówki o ceny a oni wyskakują z kwotami rzędu 30, 40 zł za 12 km co w Tajlandii jest rozbojem, złodziejstwem i oszustwem w biały dzień. Próbuję się targować, ale panowie chyba wyczaili, że jestem zmęczony i akurat nie ma żadnego autobusu więc twardo trzymali się swego. Wkurzyłem się delikatnie mówiąc i mówię im, że nie dam się oszukać i jak oni ze mną tak, to moich pieniędzy nie zobaczą żebym miał iść nawet na piechotę! Trochę im przez te negocjacje rura zmiekła i zaczęli cenę obniżać ale uniosłem sie honorem i twardo ruszyłem w drogę piechotą…

W trójkę na motorku

Kilometr dalej mija mnie młody Taj i Tajka na motorku. Machają mi, odmachałem więc zawrócili i pytają skąd jestem, gdzie idę i dlaczego na piechotę tak daleko itp.
Zaczęli się trochę ze mnie śmiać, że mi zejdzie do rana… nagle patrzę a Tajka przesiada się na bak i każą mi wysiadać z tyłu. I tym sposobem w 3 osoby i z plecakiem na małym motorku dojechałem pod hotel! Musiało to wyglądać komiczne  Myślę sobie, młodzi chcą pewnie sobie dorobić… Zamiast wcześniej tym oszustom, zapłacę uczciwie tym Tajom. Nie wzięli ode mnie ani grosza, nawet za paliwo nie chcieli nic brać… Miasto dobrych ludzi? 

PS. Na pierwszym zdjęciu widok z dachu 34 piętrowego wieżowca na Kuala Lumpur – Malezja była moim punktem przesiadkowym z samolotu na pociąg do Tajlandii. Kolejne zdjęcia to już Tajlandia.
Więcej fotek będzie później… Najpierw muszę nacieszyć się tutejszym jedzeniem – jest przepyszne 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *