Nowa Zelandia – Ciekawostki, informacje, co warto wiedzieć  | wyświetleń wpisu: 291

Nowa Zelandia – Ciekawostki, informacje, co warto wiedzieć

Nie wiem czy pamiętacie ale kilka lat temu było głośno o samolocie który rozbił się w Azji. I o drugim który zaginął. I do tej pory nie wiadomo co się właściwie z nim i kilkuset ludźmi stało. To były Malezyjskie linie lotnicze a ja cały w strachu przedwczoraj korzystałem z ich usług wracając z nowej Zelandii. Niby nie boję się latać, ale tym razem szczerze mówiąc byłem przerażony! 
Za każdym razem, gdy piloci lądują myślę sobie, że Ci goście mają jaja ze stali i wielkości kokosów! 300 ludzi na pokładzie, kilkaset ton żelastwa i jakimś cudem to wszystko się nie roztrzaskuje o betonowy pas startowy. Szanuję ich bardzo!

OK… To zanim zacznę pisać o kolejnym bardzo fajnym kraju, który odwiedzam to jeszcze trochę ciekawostek z Nowej Zelandii, których dowiedziałem się w czasie mojej podróży. Tym razem będą to takie luźne niekoniecznie związane ze sobą rzeczy, ale myślę, że ciekawe:

Ciekawostki z Nowej Zelandii

Pierwsze moje zdziwienie to stewardessy rozpylające przed lądowaniem jakiś gaz. Chodzą z aerozolem i psikają w powietrze idąc przez cały samolot. Jest to dezynfekcja i wygląda bardzo dziwnie. Ale cóż… Nowa Zelandia ma unikalne rośliny i ptaki i bardzo dba o to żeby ktoś im nie wwiózł jakiejś choroby, która mogła by zniszczyć ich ekosystem.

-Po lądowaniu sprawdzają dokładnie bagaż i podeszwy butów. Mój namiot był rozkładany i sprawdzany czy nie ma w nim groźnych dla NZ bakterii albo owadów. Mają do tego specjalne służby, które do swojego zadania podchodzą bardzo poważnie jak mi to wyjaśnili jedna bakteria może zrujnować ich kraj, który szczyci się przecież wyjątkową naturą dla, dla której przyjeżdżają tu miliony ludzi rocznie. W skrajnych sytuacjach turysta może trafić nawet do kwarantanny i część urlopu spędzić pod kluczem Serio!

Wiele osób odwiedzających NZ chciało by w tym kraju zamieszkać (i się im nie dziwię). Ale nie jest to takie proste bo władze stosują tutaj coś w rodzaju… nazwał bym to inżynierią społeczną. Jeśli chcesz tu zamieszkać i pracować musisz a) być na liście zawodów jakie NZ akurat w tym momencie potrzebuje. b) znać język c) zdać egzamin z wiedzy o tym kraju. d) Być młodym. Za wszystko dostajesz odpowiednią ilość punktów i tylko jeśli masz ich odpowiednią ilość można Ci się tu przeprowadzić. Mówiąc krótko, NZ wybiera sobie ludzi, którzy są im potrzebni. Nie ma mowy o przypadkowej emigracji jaką to znamy z Europy. O pracy bez wizy też można zapomnieć.

-Jest też opcja dla ludzi przed 35 rokiem życia na tak zwane „Working Holiday” czyli dostajesz wizę na rok, i możesz w tym czasie dorywczo pracować, szkolić język i zwiedzić ten piękny kraj. Robi tak wielu młodych Niemców, Francuzów itp. Chwilami miałem wrażenie, że wszyscy młodzi Niemcy zaczęli jakąś okupację tego kraju. Polacy też mogą z tej opcji skorzystać – i myślę, że to bardzo fajne doświadczenie bo można nieźle zarobić na podróż po NZ i nie tylko.

-80% owoców Kiwi pochodzi z Nowej Zelandii. Próbowałem prosto z plantacji- bardzo smaczne  Kiwi to też ptak, który występuje tylko w NZ i też potocznie mieszkaniec NZ – sami Kiwi tak o sobie mówią. NZ to po prostu kiwilandia. 

-Kiwi nie cierpią oposów. Ten szkodnik zastał przywieziony z Australii i niszczy las oraz zabija tutejsze unikatowe ptaki. Nienawiść jest tak wielka, że większość kierowców z premedytacją stara się rozjechać każdego oposa jaki znajdzie się na drodze. Jadąc autostopem widziałem tego typu akcje jak i mnóstwo oposów przyklejonych do jezdni, koty też ale kierowcy (z podejrzanym uśmiechem) twierdzą, że do kotów to nic nie mają 

-Tak jak Ameryka ma swoich Indian tak NZ ma swoich Maorysów. Z tym że, w NZ kolonizatorzy ich nie wybili (teraz 15% społeczeństwa) . Kultura maoryska jest tu popularna i szanowna. Najbardziej znany jest widowiskowy taniec Maorysów, który można zobaczyć przed każdym meczem rugby drużyny narodowej NZ. Nie wiem dlaczego ale mają dużą skłonność do obgadania się fastfoofami. Takich grubasów to nawet na hamerykańskich filmach nie widziałem 

-Nowa Zelandia słynie z produkcji dobrego wina, ja się na nim nie znam ale poznałem Francuzkę, która mi je zachwalała więc coś musi być na rzeczy! NZ słynie też z bardzo dobrych i aromatycznych chmieli stosowanych do produkcji piwa. W Polsce można kupić np. piwo „Bojan – Maorys” (Polskie piwo z dodatkiem chmieli NZ dostępne w żabce) żeby chociaż na chwilę przenieść swoje kubki smakowe na koniec świata.  Polecam!

-Spotkasz tu wydzieranych nauczycieli czy urzędników i nikogo to nie dziwi. Jest tak dlatego, bo tatuaż w kulturze jest tu obecny i popularny od samego początku (tatuaże maoryskie)

-Nowa Zelandia to jest kraj praktycznie bez korupcji. Rok w rok na pierwszych miejscach rankingów wolności gospodarczej, łatwości prowadzenia biznesu itp. Bezrobocia w praktyce brak. Podatki niskie. Moim zdaniem kraj wzór do naśladowania dla Polski.

– Ceny są tu wysokie (myślę że to jeden z droższych krajów na świecie) ale minimalna stawka godzinowa to 16 dolarów NZ.

– W NZ żyje więcej owiec niż ludzi. Ludzi jest tutaj ponad 5 milionów. W tym poznałem kilku Anglików, którzy w obawie o bezpieczeństwo swoje i rodziny przeprowadzili się do NZ. (Ponoć takich przeprowadzek jest sporo)

– Jest to kraj bezpieczny, gdzie możesz zostawić otwarty dom, samochód i nikt nic z tym nic nie zrobi. Ani razu nikt mnie nie próbował oszukać, naciągnąć i nie „pomylił się” przy wydawaniu reszty.

– Paradoks, że wyspa, na którą kiedyś zsyłano więźniów cieszy się teraz tak niską przestępczością.

– W praktycznie każdej odwiedzanej przeze mnie miejscowości widziałem pomnik z nazwiskami nowozelandskich żołnierzy poległych w czasie 2 wojny światowej.

– Wiele farm w NZ to grunty przyznane przez rząd weteranom, którzy wrócili do ojczyzny po wojnie.

– Jak mi to powiedział syn Polaka z Lwowa, który wyemigrował po wojnie do NZ ponad 7000 Polaków znalazło w tym kraju nowe miejsce do życia.

– W ostatnim silniejszym trzęsieniu ziemi poważnie ucierpiał „Dom Polski” miejsce kultury/muzeum stworzone przez Polonię mieszkającą w NZ.

– Ten kraj okupuje pierwsze miejsca różnych rankingów typu „najlepszy kraj do życia” itp. i kolejny raz to powtórzę wcale się nie dziwię jestem przekonany, że większość z Was czuła by się tam bardzo dobrze. Uważam, że w pewnym sensie da wielu Polaków NZ to jest ziszczenie marzeń o tym jaka powinna być Polska. Może uznacie, że idealizuję ale serio miałem wrażenie, że wszytso działa tak jak powinno!

– Na przykład kupując w NZ samochód musisz go zarejestrować, więc odpalasz stronę internetową, wpisujesz swoje dane i numer rejestracyjny i TO WSZYSTKO! Każdy samochód ma jeden dożywotni nr rejestracyjny. Nie trzeba kupować za każdym razem blach. A jak nie masz internetu to idziesz na pocztę i wypełniasz bardzo prosty druczek, który przyjmuje od Ciebie uśmiechnięta NIE ROBIĄCA CI ŁASKI Pani.

– Apropo Pań, to w mieście Nelson kobieta wywalczyła pierwszy raz na świecie prawo do głosowania dla płci pięknej.

– W tym samym mieście powstał też pierścień, który zagrał w filmie Władca Pierścieni. Udało mi się odwiedzić działającą nadal pracownię gdzie go stworzono. Byłem taki podekscytowany i szczęśliwy, że Pani tam pracująca pokazała mi więcej ich wyrobów a nawet dała założyć na palec identyczny pierścień jak ten z filmu.

– To na koniec jeszcze o filmie. Dzięki temu, że powstała tam trylogia WP szacuje się, że dochody z ruchu turystycznego wzrosły o 200 milionów! dol. Rząd nowej Zelandii ma nawet ministra ds. Władcy Pierścieni. Nie, nie oszalałem.  Serio! Jest on odpowiedzialny za to żeby dobrze wykorzystywać ogromną reklamę jaką ten film zrobił dla ich kraju.

 

Można by tak pisać i opowiadać jeszcze dużo ale i tak wyszedł już bardzo długi post.  Niedługo odezwę się z kolejnego kraju i już Wam mogę powiedzieć, że to bardzo fajna i interesująca kraina, z której na bank będzie co opowiadać. A jedzenie… Myślę, że najlepsze na świecie poza pierogami, które robi moja mam oczywiście  Kto zgadnie o jakim kraju mówię dostanie pocztówkę 

PS. Na drugim zdjęciu niżej mój cały dobytek 13 kg razem z namiotem . A Wy jak spakowalibyście się na pół roku? 

Zdjęcia z Nowej Zelandii

Ja na polu namiotowym w Nowej Zelandii.

Kiwi jest wszędzie 😉

Nowo Zelandzki chmiel. Robią tu bardzo dobre piwa.

A tak wygląda ulica w stolicy NZ.

Nowa Zelandia

2 komentarze

  1. Podejrzewam, że po wojnie zostało tu 7 tysięcy, a nie 7 milionów (7000 tysięcy) Polaków ;P

    1. Dokładnie tak jak piszesz, dzięki za wskazanie błędu, już poprawiłem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *