Jak jeździć w zimie i mieć z tego frajdę.  | wyświetleń wpisu: 4 262

Jak jeździć w zimie i mieć z tego frajdę.

W TV znów pokazują jakiegoś wystraszonego Policjanta, który z potem na czole, apeluje żeby jeździć wolniej a najlepiej wcale. To znak! Nadeszła zima. Część kierowców odczuwa strach bo właściwie nikt im jasno nie wytłumaczył jak jeździć gdy za oknem mróz i śnieg. Większości wydaje się też że są rajdowcami, ale gdy zapyta się ich – „Co robisz gdy tył Twojego auta traci przyczepność?” Odpowiadają – „puszczam gaz i „odbijam” kierownicą. Yhy – powodzenia!

Gadki o odstępie, wolniejszej jeździe, drodze hamowania itp słyszeliście już od Policjantów stojących sztywno w studiu telewizyjnym. Więc oszczędzam wam tego!

Na początek banał – ale muszę napisać coś hamowaniu.

Nie wiem dlaczego ale ta rada najczęściej pada z ust szwagrów i teściów. Być może jest to spowodowane ich ogromnym doświadczeniem w prowadzeniu Polonezów i Fiatów 125p. Swoją drogą miałem kiedyś okazję przejechać się Polonezem i muszę wam powiedzieć, że to niesamowita maszyna. Nie wiem jak konstruktorzy to zrobili ale „Poldoka” łamie prawa fizyki. 😉 Gdy wchodzisz w zakręt przechyla się odwrotnie niż każdy inny samochód. Byłem zdumiony. Wracając do tematu. Dziś samochody mają ABS. Dzięki temu systemowi koła hamują na granicy poślizgu. Owszem, hamowanie silnikiem jest ok, ale silnik tylko delikatnie przyhamowuje pojazd. Jeśli jesteśmy na prostej drodze nie bójmy się użyć hamulca. Dlatego gdy Twój szwagier albo teściu będzie się wymądrzał, że w zimie nie używa się hamulców idź porysować mu Poloneza grubym gwoździem! ( Dla tych, którzy nie mają ABS-u : hamowanie pulsacyjne zamiast – ale to już też pewnie znacie) Ogólna zasada jest prosta, hamujemy przed zakrętem, hamulca nie dotykamy gdy pokonujemy zakręt.

Co robić gdy w zakręcie tył auta wpada w poślizg.

Opiszę ten rodzaj poślizgu ponieważ zdarza się najczęściej. Gdy czujesz, że tylne koła Twojego wozu tracą przyczepność nigdy, przenigdy nie hamuj. Jeśli to zrobisz zafundujesz sobie brawurowe zawracanie. Nie radzę też puszczać gazu. W tej sytuacji najlepszym wyjściem jest skontrowanie kierownicą ( kręcisz w tą stronę, w którą znosi Ci tył tak żeby koła ustawiły się w kierunku jazdy) i dodanie leciutko gazu. Przednie koła w ten sposób ” wyciągną” auto z poślizgu i zapobiegną obróceniu się samochodu.
Powyższa instrukcja tyczy się oczywiście aut z najpopularniejszym napędem – na przednią oś.

Trochę praktyki

Zima prędzej czy później może Cię zaskoczyć. Nawet jeśli jeździsz bardzo wolno, nagle z Twoim autem może zacząć dziać się coś dziwnego. Poleganie na intuicji nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem.
Naprawdę warto poświęcić trochę paliwa i pojechać w nocy gdzieś gdzie będziecie mogli nauczyć się czegoś więcej o prowadzeniu auta. Jakiś pusty plac manewrowy, duży parking, lotnisko, podwórko szwagra ;). W takim miejscu możesz przećwiczyć sobie co dzieje się z autem podczas poślizgu i wiedzieć jak reagować. Wystarczy że jadąc po śliskiej nawierzchni zaciągniesz na chwilę ręczny hamulec a Twoje auto wpadnie w poślizg. To świetna okazja by naprawdę nauczyć się jeździć. Gdy na zwykłej drodze spotkasz niebezpieczeństwo będziesz o wiele lepiej przygotowany do stawieniu mu czoła.

Uczucie panowania nad autem w poślizgu dostarcza niesamowitych emocji. Może się też okazać, że będzie Ci to sprawiać ogromną frajdę i pompować adrenalinę do Twoich żył. Z tą adrenaliną to ostrożnie bo skończysz jak ja – wypychając auto z dużej zaspy. Dobrze że szwagier przyjechał pomóc 😉

3 komentarze

  1. Maciej Lewandowski

    Ciekawy wpis 🙂 Brałem kiedyś udział w ciekawych szkoleniach odnośnie jazdy zimą – ćwiczenia hamowań, poślizgów, itd. – dobra sprawa – polecam wszystkim zainteresowanym tematem. Wszystkiego dobrego w nowym roku 🙂

  2. Na szczęście tej zimy nie musimy się aż tak obawiać mrozów i ślizgania się na śniegu. Swoją drogą nie pamiętam jeszcze aby styczeń był tak ciepły.

  3. autowpracy.pl

    Żadna teoria i nauki jak jeździć zimą się nie przydadzą, jeśli ktoś boi się zimy. Wszelkie przestrogi i straszenie poślizgami dają skutek odwrotny – strach przy pierwszym śniegu. Wiele osób od razu odstawia samochód na kolki, a jak przyjdzie jechać to jest tragedia. Ręce i nogi drżą ze strachu i klient jedzie 20 na godzinę. Widać to na ulicach, pierwszy śnieg i całe miasto stoi w korkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares