Irańska gościnność. Tabriz, Kandovan i wyschnięte jezioro Urmia.  | wyświetleń wpisu: 78

Irańska gościnność. Tabriz, Kandovan i wyschnięte jezioro Urmia.

W Iranie wszyscy pytali mnie co znaczy moje imię.
-Szczerze mówiąc to nie wiem… A Twoje?
-Jest takie jezioro w Iranie „Araz” i ja nazywam się tak samo.
-To w Iranie wasze imiona zawsze coś znaczą?
-Tak, a w Polsce nie?

No nieźle. To tak jak by u nas ktoś nazywał się Morskie Oko albo Śniardwy. 
Araz zaproponował mi, że ma dużo wolnego czasu z racji na wakacje może mi pokazać swoje miasto (Tabriz). Z uwagi na to, że angielski Araza był rozwojowy, to zaangażował swoją 15 letnią siostrę w roli tłumacza.  I tym sposobem wraz z osobistym przewodnikiem i tłumaczką udałem się na największy na świecie kryty bazar. Kiedyś leżał na jedwabnym szlaku i był ogromnym centrum logistycznym. To właśnie w takich miejscach spotykali się kupcy Europejscy z handlarzami z dalekiego wschodu wymieniając drogocenne towary. Na przykład bursztyn za przyprawy. Dziś w Polsce mało kto wie, że w średniowieczu worek pieprzu był warty tyle co kilka koni. A pieprz to wcale nie najdroższa przyprawa jaką wtedy handlowano.
Bazar okazał się ogromny, pełny towarów wszelkiej maści, biżuterii, złota, pięknych jedwabnych dywanów. W tym miejscu ponoć można spotkać najbogatszych ludzi w Iranie. Mają swoje wielkie wieżowce w centrum miasta, ale czas spędzają w swoim centrum dowodzenia, na bazarze. To tutaj robi się biznes i poznaje najnowsze informacje, robi prawdziwe interesy i politykę. Bazar jaki znamy z Polski to coś zupełnie innego.
Na bazarze spotkaliśmy się z ojcem i wujkiem Araza. I się zaczęło… Zostałem przedstawiony chyba wszytskim ich znajomym, którzy mają tam swoje interesy. Ci przyjmowali mnie zawsze herbatą i niezwykłą serdecznością.
– Jakie masz plany na wieczór? Może nas odwiedzisz? – Przetłumaczyła siostra Araza słowa ojca, który był w dla mnie również niezwykle serdeczny. Do tego stopnia, że głupio było by mi odmówić.
Przekroczyliśmy próg domu, gdzie zobaczyłem na podłodze rzecz obowiązkową w każdym Irańskim domu – piękne perskie dywany.
Maral, siostra Araza w pierwszym odruchu zrzuciła hustę z głowy, po chwili zobaczyłem też ich mamę, również bez nakrycia głowy i w zupełnie normalnych ubraniach, co mnie nieco zdziwiło. Sądziłem, że w domu podobnie jak na ulicy ludzie w obecności gości zakrywają włosy. Nic z tych rzeczy.
Maral pochwaliła się, że uczy się grać na pianinie.
-To może coś zagrasz dla nas? Zapytałem z przekonaniem, że onieśnielona nastolatka zacznie się wymigiwać.
Maral usiadła do pianiana i bez cienia skrępowania zagrała nie jeden a kilka utworów z taką pasją jak by na codzień dawała koncerty dla znacznie większej publiczności niż rodzina i jeden Polak otwierający oczy szeroko ze zdziwiania. Pierwszy zacząłem bić brawo!

-Jutro przychodzą nasi znajomi i rodzina, będzie tradycyjna kolacja. będzie nam miło jeśli nas też odwiedzisz. – powiedziała mama Araza.
Wiecie jak to jest gdy człowiek czuje, że ktoś Cie zaprasza tylko dlatego, bo tak wypada. Jednak w tym przypadku nie miałem żadnych wątpliwości. Zaproszenie było absolutnie szczere i z przyjemnością spędziłem kolejny wieczór z ludźmi, którzy traktowali mnie dosłownie jak członka rodziny.
-A co robisz następnego dnia? Może pojedziesz z nami za miasto, pokażemy Ci pustynię i skalne miasto Kadovan. – zapytał przyjaciel ojca Araza.
Tym sposobem kolejny dzień spędziłem z Irańską rodziną zwiedzając piękne miejsca za miastem i obserwując jak wygląda życie w tym kraju od środka. Ognisko na pustyni, wspólne jedzenie, rozmowy i piękne krajobrazy…
No cóż!
Przez poprzednie miesiące mojej podróży spotkałem wiele fajnych ludzi w różnych krajach, ale gościnnością rodzina Araza przebiła wszytsko… Iran to piękny kraj pełen bogatej kultury, niezwykłej architektury, tradycyjnych instrumentów i muzyki, ale to co zapamiętam najbardziej to wspaniali ludzie, których miałem okazję tam poznać!

A na koniec kilka ciekawostek z Iranu:
-alkohol w Iranie jest absolutnie zabroniony. Jeśli Policja złapie Cię na spożywaniu, grozi Ci 80 batów na plecy. Co nie znaczy oczywiście, że nie da się go kupić. Za odpowiednio większą sumę, można dostać go na czarnym rynku.
-kciuk wystawiony do góry (takie nasze Ok) znaczy tyle samo co środkowy palec i może być obraźliwe dla Irańczyka.
-żony, w Iranie można mieć je 4. Ale pod warunkiem, że pierwsza zgodzi się na kolejną itd. Jednak teraz jest to bardzo mało popularne ponieważ teraz z reguły żony się chcą się na to zgadzać.
-Iranczycy to bardzo spokojni, opanowani ludzie. Często spotykałem wielkich chłopów postury gladiatora, którzy swoim spokojem i ciepłem zadziwali mnie.
-Formalnie za zagadanie do obcej dziewczyny na ulicy, Irańczyk może trafić do więzienia. Kłopoty z policją można mieć jeśli para, chłopak i dziewczyna (bez ślubu) spędza ze sobą czas w miejscu publicznym.
– Takich i podobnych zasad strzeże specjalna „Policja obyczajowa” która np. może zwrócić Ci uwagę na ulicy, że odsłoniłeś/aś za dużo ciała lub w przypadku kobiety włosów.
-Iran jest republiką islamską. To znaczy, że religia jest narzucona przez państwo i rząd wymaga przestrzegania zasad religijnych. Jest efektem tego, że kilkadziesiąt lat temu w Iranie został obalony król, a władzę przejęli islamscy duchowni. Przed rewolucją kobiety nie musiały chodzić z zakrytą głową. Mimo nakazów i zakazów wydaje mi się, że większość Persów (szczególnie młodych) to nie są osoby zbyt religijne. Odczułem też u wielu poznanych ludzi dużą niechęć do zasad narzucanych przez Państwo.
-Irancy zdają sobie też sprawę, że Islam został im narzucony siłą przez Arabów a ich poprzednia religia zaratusztrianizm była pierwszą na świecie religią jednego Boga. Wiele takich elementów jak np. wiara w niebo i piekło zostało przyjęte właśnie od starożytnej religi Persów i spisane w starym testamencie.
-Prawdopodobnie Iran jest obecnie najbezpieczniejszym krajem na bliskim wschodzie, gdzie spotkasz ludzi życzliwych, kulturalnych i wyedukowanych.

2 komentarze

  1. Świetne zdjęcia 🙂 a i w Polsce imiona też zwykle coś znaczą tylko, że już wszyscy zapomnieliśmy co 🙂

    1. Masz rację. U nas nie przygląda się aż takiej uwagi do znaczenia imion. Ale też i ciężko spotkać kogoś kto nazywa się jak jezioro 🙂

      Pozdrawiam I zapraszam do ponownych odwiedzin mojego bloga. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares