Jak jest w Iranie? Mity na temat Iranu.  | wyświetleń wpisu: 64

Jak jest w Iranie? Mity na temat Iranu.

-Co??! Jedziesz do Iranu?
Tak reagowali zazwyczaj ludzie, którym mówiłem o moich planach, robiąc przy tym duże ze zadziwiania oczy.

Iran nie ma na świecie najlepszej prasy, ze względu na to, że kilkadziesiąt lat temu postanowił zerwać się ze smyczy zachodowi i zaczął uprawiać niezależną politykę. (wcześniej Iran był najlepszym sojusznikiem Ameryki w regionie)
No cóż… USA, Anglia czy Francja nie lubią zbyt bardzo gdy im się ich kolonia gospodarcza wymyka z pod kontroli.  Przez ten fakt w okół Iranu narosło sporo mitów. Mity na temat Iranu są w naszych mediach czymś bardzo popularnym.
Po drugie Iran ma to nieszczęście, że jest kojarzony z Irakiem, który po obaleniu i zabiciu Saddama Husajna stał się państwem pogrążonym w wojnie, chaosie i miejscem bardzo niebezpiecznym. Ile Iran i Irak to miejsca zupełnie inne. Irańczycy są też myleni z Arabami, co jest dla nich zwyczajnie obraźliwe, gdyż są Persami, spadkobiercami starożytnej cywilizacji, mają przebogatą kulturę w tym poezję, taniec, muzykę, własne instrumenty, ceramikę, swój własny język no i znane na całym świat perskie dywany. Arabów Persowie delikatnie mówiąc nie lubią uważając ich za „poganiaczy wielbłądów” którzy bez ropy byli by w zasadzie nikim.

Gdy dotarłem do Teheranu, zobaczyłem 3, 4 pasmowe autostrady, 7 linii metra, piękne zielone parki a w nich siłownie, fontanny, miejsca na pikniki i pełno ludzi pijanych herbatę w cieniu drzew. Na horyzoncie widać ogromne góry otaczające Teheran z najwyższym szczytem, który ma ponad 5 tys. metrów wysokości.
Gdyby nie chusty na głowie kobiet i brak zachodnich marek to można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w Europie.

Wkrótce poniżej na portalu Couchsurfing (portal gdzie można znaleźć nocleg za darmo) dostałem propozycję od Ebiego, że może mnie przenocować bo spodobała mu się moja podróż i chciałby żebym mu opowiedział o krajach, które odwiedziłem. Dla mnie coś nowego… Zazwyczaj spałem w tanich hostelach albo ewentualnie pod namiotem. Tym razem była okazja spróbować coś innego, a że wiele razy słyszałem dobre opinie moich znajomych, którzy z tego portalu korzystali to też sam postanowiłem zobaczyć jak to jest.

Ebi okazał się przesympatycznym, spokojnym, gościem strasznie lubiącym towarzystwo, od czasu do czasu nocuje obcokrajowców w swoim mieszkaniu oddając im jeden ze swoich pokoi. Dla Irańczyka wyjazd za granicę nie jest taki prosty, więc zaproszenie gościa do domu jest okazją na poznanie świata, ludzi. Gdy Ebi rano wybierał się do pracy, dostawałem od niego listę miejsc, które warto zobaczyć w Teheranie. Wieczorem wpadał jego kumpel i razem graliśmy w tradycyjną Irańską grę planszową rozmawialiśmy o życiu w Iranie i próbowaliśmy lokalnego jedzenia. Myślę, że nie jeden Polak mógł by być zaskoczony gościnnością z jaką można się spotkać w tym kraju. Nie tylko Ebi dał się polubić. Zostałem zaczepiany na ulicach przez mnóstwo osób, którzy albo zapraszali mnie na herbatę, albo zwyczajnie pytali czy potrzebuję jakiejś pomocy. Absolutnie nigdzie nie spotkało mnie jakieś wrogie czy negatywne zachowanie, a wręcz przeciwnie. Czułem się w tym kraj jak dobrze przyjmowany gość.

Dzięki spotkanej w kawiarni Irance (która mi o tym miejscu przypomniała) wybrałem się też na Polski cmentarz. Tam ekipa chłopaków z naszego kraju odnawia nagrobki i przeprowadza właśnie renowację. W ostatnim wpisie dodałem film z tamtego miejsca więc jeśli ktoś chciałby zobaczyć to zapraszam…

W Iranie, a dokładnej w pustynnych niezwykłym mieście Yazd w hostelu poznałem Piotrka. Mojego krajana, który pochodzi z Lubelskiego. Nasze drogi z Piotrkiem skrzyżowały się w ciekawy sposób… Piotrek jechał z Gruzji i Armenii przez Iran w kierunku Indii i dalekiego wschodu… Ja wracałem z dalekiego wschodu i w planie miałem Armenię i Gruzję. To były pierwsze tygodnie podróży Piotrka, a moje ostatnie.
Gdyby nie to, że alkohol w Iranie jest zakazany na pewno świętowalibyśmy takie spotkanie, musieliśmy się zadowolić jednak tylko herbatą .
Z Piotrkiem podróżowaliśmy kolejne dni, trafiając w końcu do miejsca dla mnie niezwykłego… nie obyło się oczywiście bez przygód.

… Ale o tym napiszę już w następnym odcinku mojej telenoweli podróżniczej Ajs w podróży. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares