Gruzińskie klimaty – czyli Kazbegi, Swanetia, Batumi, Tbilisi i dużo Polaków.  | wyświetleń wpisu: 230

Gruzińskie klimaty – czyli Kazbegi, Swanetia, Batumi, Tbilisi i dużo Polaków.

Tego się nie spodziewałem!


W Gruzji poczułem się jak w Polsce!  A uwierzcie, po prawie pół roku podróży to bardzo fajne uczucie.
Już pierwszego dnia w Tbilisi poznałem Huberta, który Gruzję odwiedzał drugi raz i przeszedł niejeden kaukaski szlak. Dzień skoczył się, a jakże – na piwie i rozmowach o wszystkim. Kolejnego dnia ledwie zdążyłem wsiąść do miejscowej marszrutki a tu dwie sympatyczne Polki siedzą tuż obok mnie. Dzień skończył się a jakże – wspólnym degustowaniem Gruzińskiego wina. 
W kolejnym dniu razem z dziewczynami wybraliśmy się w kierunku lodowca u podnóża pięciotysiecznika Kazbek – który jest jedną z najwyższych gór Kaukazu. Szczytu nie zdobyliśmy ale już po wejściu na 3 tysiące metrów gdzie wyraźnie czuć rzadsze powietrze stwierdziliśmy razem – że to nam wystarczy. Pamiętam tamten moment jak dziś… Zaczęło lać, grzmieć, jedyne o czym wtedy marzyłem to duża micha Gruzińskiego jedzenia gdzieś na dole w suchym ciepłym miejscu  Los chciał, że tuż po zejściu z gór wylądowaliśmy w barze, tuż przy palącym się ognisku. Tam najadłem się do syta „chinkali” (pierogi gruzińskie). Tuż później a jakże – picie czaczy (gruziński bimber) i rozmowami Polsko Gruzińsko Włoskimi bo w towarzystwie znalazła się też para Włochów.
Następnego dnia poznałem Mirka, chłopaka po 3 misjach wojskowych w Afganistanie, który rzucił armię i postanowił ruszyć w roczną podróż po świecie. Mirek wybierał się zdobyć Kazbek, ale jeszcze w hostelu pękł mu bukłak (zbiornik na wodę) i zawartość zalała mu wszystko w plecaku… Dzień skończył się… a jakże… Wiecie jak 
Okazało się też, że w Hostelu jest Inga, Polka… Z Ingą wypożyczyliśmy rowery i to był chyba najbardziej męczący dzień w mojej podróży. Koleś z wypożyczalni dał nam zardzewiałe rowery z ocierającymi hamulcami. Nawet z góry trzeba było pedałować, mimo to pokonaliśmy nimi ponad 40km, wszystko dzięki ludziom z wioski, którzy dali nam olej żeby nasmarować te graty.
W kolejnych dniach poznałem kolejnych dwóch Polaków, którzy pokochali Gruzińskie szlaki… A ilość​ razy gdy słyszałem gdzieś w grupie mijających mnie ludzi język polski nawet nie zaliczę, bo zwyczajnie było tego za dużo. Wkońcu przestałem się przyznawać z jakiego kraju jestem, bo ile można pić 

Gruzja bez wątpienia Polakom się podoba, ba, nawet niektórzy ten kraj pokochali i odwiedzają regularnie.
Dlaczego? Zapewne dlatego, że są tam przepiękne góry, krajobrazy, które naprawdę zapierają dech w piersiach, jest tanio, w porównaniu do Polski a w zestawieniu z zachodem to nawet bardzo bardzo tanio. Do tego Gruzja to kraj zabawy śpiewu, tańca dobrego jedzenia i picia! Jeśli przyjąć, że mamy w sobie trochę tej szlacheckiej staropolskiej duszy, która co jak co ale biesiadować uwielbiała… To nic dziwnego, że w Gruzji, gdzie dobrego jedzenia i alkoholu nie brakuje, czujemy się jak w domu! 
Jest jeszcze coś… Pewien Gruzin stwierdził:
– U Was w Polsce za dużo porządku.
Tak, w porównaniu do Gruzji gdzie życie toczy się swoim tempem i ogólnie mówiąc żyje się w chaosie, Polska to kraj porządku zasad i reguł. W Gruzji można poczuć się bardziej wolnym, mniej ograniczanym, i dać się ponieść ułańskiej fantazji chociaż na chwilę…

A tak poza tym to jest dużo tanich lotów, Gruzja jest ciągle tania… I warto ją odwiedzić zanim globalizacja przerobi ją na jeden wielki drogi kurort ,w którym wszystko jest robione pod turystów. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares