Dlaczego warto wybrać się do Lwowa – polecam to miasto!  | wyświetleń wpisu: 234

Dlaczego warto wybrać się do Lwowa – polecam to miasto!

Przenieśmy się trochę wstecz… Lwów – Wrzesień 2017. Ostatni kraj mojej podróży.

Samolot w Stambule wzbił się w powietrze i już po 2 godzinach lotu znalazłem się we Lwowie. Po wyjściu z terminala gdy uderzył we mnie zimny powiew wiatru szybko stwierdziłem, że mogę zapomnieć o krótkich spodenkach.
To mój drugi raz we Lwowie i drugi raz padał deszcz. Mimo to miałem świetny humor. Po pierwsze dlatego, że bardzo mi się we Lwowie podoba, po drugie miałem świadomość tego, że do mojego domu rodzinnego dzieli mnie tylko 80 km. W porównaniu z Nową Zelandią gdzie byłem jeszcze kilka miesięcy temu, to ta odległość wydawała mi się jak 3 rzuty plecakiem.

Wsiadłem w Trolejbus i ruszyłem do centrum. W Lublinie czy nawet Warszawie przejdziesz się przez kwadrans i stare miasto kończy się. We Lwowie mam wrażenie, że stare kamienice ciągną się kilometrami. Lwów jest niewiele mniejszy niż Kraków mieszka tu ponad 700 tys mieszkańców i gdzieś czytałem, że gdyby po drugiej wojnie światowej nie został nam odebrany to teraz właśnie Lwów a nie Kraków był by drugim największym miastem Polski. No cóż, można mieć sentyment ale trzeba zaakceptować rzeczy takie jakimi są.
Zachód jeszcze nie odkrył tego, że Lwów jest turystyczną perełką ale znając życie, i Lwowskie ceny to pewnie w przyszłości turyści będą walili tam drzwiami i oknami. Kolejnym argumentem dlaczego Lwów tak mi się podoba są dziewczyny. Co tu dużo mówić, kark naprawdę może rozboleć bo nadzwyczaj ciężko się nie obejrzeć. Lwowianki robią naprawdę dobre wrażenie a do tego potrafią być bardziej uśmiechnięte i gadać na luzie bez udawanej obojętności. Można się też zaskoczyć słysząc płynną polszczyzną „moja prababcia była Polską”.
Kolejnym plusem Lwowa jest to, że można obok pięknych zabytków i gmachu Opery znaleźć wiele świetnych manufaktur. W obrębie starówki możesz odnaleźć fabryczkę czekolady i skosztować jej pysznych wyrobów, możesz przejść się do palarni kawy i zobaczyć proces jej wypalania. Można wstąpić do fabryczki wiśniówki i skosztować na miejscu tego trunku..

Możesz też tak jak mi się to zdarzyło, poznać przypadkiem Azera, który przyjechał pozwiedzać Lwów i wybrać się z nim na „turne” po licznych mega klimatycznych knajpach takich jak np. browar „Pravda” gdzie mieści się minifabryka piwa i za jedyne 3 zł można się napić naprawdę wyśmienitego piwka. Wieczorem schodzi się tam orkiestra i daje niezły koncert. Szczerze mówiąc, nie znam w Polsce miasta z takim klientem jak Lwów a tym bardziej cenami, które są w wielu miejscach przynajmniej o połowę niższe.

Zapewne Lwów ma jeszcze wiele innych walorów, których nie zdążyłem odkryć przez kilka dni ale pogoda była raczej „barowa” a po Gruzji moja wątroba wisiała na wosku więc wsiadłem w autobus, który ruszył w kierunku Polskiej granicy.
Kilka godzin później, mijałem dobrze mi znane miejsca w mojej rodzinnej okolicy. Przekroczyłem próg domu, usiadłem i nie dowierzałem. To już koniec. DOM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares