Czym jest szok kulturowy na przykładzie Indii  | wyświetleń wpisu: 12 655

Czym jest szok kulturowy na przykładzie Indii

Chciałbym opowiedzieć o szoku kulturowym jaki przeżyłem pierwszego dnia pobytu w Indiach.


W środku nocy trafiam na lotnisko w New Delhi. „Hotel” mam od 12:00. Plan był taki żeby poczekać do rana i dopiero wtedy ruszyć na miasto… Jednak podekscytowanie, zaciekawienie i niecierpliwość bierze we mnie  górę i ruszam taksówką do centrum mimo że jest jeszcze noc. Kierowca jedzie jak wariat, wyprzedza wszystko co się da, do tego jedzie po lewej stronie a w zasadzie wszystko mu jedno, po której stronie jedzie, zamiast kierunkowskazów używa klaksona. Trochę się boje… ale w tym szaleństwie zauważam jakąś metodę bo cało dojeżdżamy do celu… Wysiadam na dworcu kolejowym New Delhi co było chyba najgorszym pomysłem na jaki mogłem wpaść… Cel był taki – kupić bilety na pociąg.

Cała okolica dworca wydawała się gęsto wypełniona ludźmi, a ja odniosłem wrażenie jak by większość coś ode mnie chciała.  Co chwilę podchodził ktoś i pytał „witch cantry? „,  „where from? „, „how are u? „.  Wystarczyła chwila takich rozmów i już wiedziałem,  że większość tych osób widzi we mnie chodzący bankomat. A to jakiś kierowca rikszy chciał mnie gdzieś zawieść chociaż tłumaczyłem mu grzecznie, że nie potrzebuję teraz nigdzie jechać. A to dzieci chcą pieniądze, a po chwili jakiś gość namawia mnie na wycieczkę w jedynej oficjalnej rządowej agencji podróży, co jest oczywiście jakąś sciemą. Ci ludzie naprawdę nie dają mi spokoju. Do tego jest głośno, zapach balansuje na granicy smrodu, a temperatura i wilgotność powietrza sprawia,  że jestem cały mokry.

Trafiłem do piekła,  jak ja tu wytrzymam dwa tygodnie- myślę sobie przerażony.

Muszę znaleźć  biuro dla zagranicznych turystów i kupić bilet w jakieś spokojniejsze miejsce… Varanasi… Może będzie lepiej, a jak nie to szukam lotu do Europy   – gadam sam do siebie w myślach szukając planu B.

(o tym jak kupić bilety na pociąg w Indiach i nie dać się oszukać będzie w kolejnym wpisie)

Po prostu przeżyłem taki szok, że zacząłem się bać tego,  że nie dam sobie rady… że nie jestem w stanie znieść tej odmienności, tego brudu, smrodu, temperatury i ilości bodźców,  które mnie otaczały.

Następnego dnia szok zaczął odpuszczać, a ja odważyłem się trochę głębiej zajrzeć w tą tak bardzo obcą nam kulturę… Zacząłem dostrzegać mnóstwo kolorów, zapachów, uśmiechów, a niektóre sytuacje wydawały mi się wręcz komiczne… Np. gdy po raz 100ny słyszysz „hello sir, where from? ” Z dziwnym akcentem.

W tym momencie zaczynałem odkrywać Indie.  I coraz więcej rzeczy mnie zadziwiało, także pozytywnie.

Szok kulturowy dla mnie był mieszanką niemałej dawki adrenaliny, zdziwienia, przerażenia, niepokoju, braku komfortu, ale też (w późniejszej fazie) zachwytem i zaciekawieniem.

Jak się później okazało nie takie Indie straszne… jak je pierwsze dni malują. Ale  o tym będzie w kolejnych wpisach.

 

31 komentarzy

  1. Łał! Nie mogę się doczekać kolejnego artykułu, by dowiedzieć się jak sobie dalej poradziłeś w Indiach. Bardzo zachęcający wstęp.

  2. cały naród indyjski jest taki w stosunku do europejczyków. Natarczywi i ciekawscy, a za każdą najmniejszą informacje oczekują pieniędzy. Najlepiej nie wdawać się z nimi w dyskusje.

    1. A tu się nie zgodzę. Mówisz i miejscach turystycznych,w mniej obleganych miejscach można spotkać ludzi normalnych

    2. Ja też nie mogę się zgodzić. Byłem w Indiach już trzy razy i nigdy nie miałem problemów z tubylcami. Wręcz przeciwnie. Moje doświadczenia sugerują, że są to bardzo mili ludzie. Oczywiście wiadomo, że nie wszyscy. Ale tak jest wszędzie. W Polsce też nie wszyscy są sympatyczni…

  3. No tak, podróże kształcą. Zazdroszczę wyprawy i czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam

  4. Szok kulturowy to ja mam, jak idę do szkoły.

    1. Thanks for writing such an eaonets-uyd-rstand article on this topic.

  5. A czy Twój żołądek nie doznał szoku? :) Za miesiąc wybieram się do Indii i obawiam się rewolucji zołądkowych. Czytałem, ze generalnie wodę powinno się pić jedynie z fabrycznie zamkniętych butelek.

    1. You Sir/Madam are the enemy of confusion evhreweery!

    2. …and disrupt this unhealthy existence. Don’t be fooled by the propaganda being spewed out like gospel from this the Great White North,all you have to do is look a little into the history of the exploitation and genocide of First Nations People by Canada, this was not so long ago, now they justify the sub human classification of Caribbean Peoples. It’s one thing to catch crime in process but it’s quite another when you cast a shadow of criminality on an innocent group.

  6. Super ! Dawaj jakieś zdjęcia :)

    1. Learning a ton from these neat arectlis.

  7. Szok kulturowy może być też w dziedzinie prawa. Np w Somalii, jak kiedyś czytałem, za podanie ręki kobiecie grozi więzienie. Trzeba dobrze poczytać o takich sprawach zanim wyjedzie się w egzotyczne kraje.

  8. Jakieś 10 lat temu byłem na zachodzi po auto. Było podobnie. Jak wchodziłem do handlarza na plac podchodzili inni i pytali czego szukam. Po czym znajdywali to i doliczali prowizję.

  9. Trochę dużo ludzi jak na jednego obcokrajowca. Widać, że się pracy nie boją.

  10. Fajnie. Jest jak wszędzie. A ile tam musi być złodziei 😉

  11. A w samy pociągu jak jest?
    może jakaś fota?

  12. Muszę się wybrac. Ja to lubie takich handlarzy ulicznych

  13. Fotograf Żory

    Co kraj to obyczaj. Brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem i trzeba na to uważać.

  14. Chyba każdy, kto pierwszy raz jest w Indiach, doznaje podobnego szoku i pyta sam siebie : „Gdzie ta słynna duchowość?!”. Szok przeciwny, pozytywny, przeżyłam za to w Chinach.

    1. That’s more than sesibnle! That’s a great post!

  15. Pomoc w pisaniu

    Hej, bardzo ciekawie napisany artykulik, syntetycznie i rzeczowo :) Dzięki wielkie :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Malwina

  16. Niejeden antropolog nie opisuje tak tego, co przeżywa. 😉 Czekam na kolejne części.

    1. Apple Baklava: I love regular baklava so this must be amazing, it’s the Greek version of apple pie. It does take a while to put together, but the end result is well worth the wait. Share thcttTwi:serFaiebookLike this:LikeBe the first to like this post.

  17. A jak jest z internetem w Indiach? Jest dostępny tak jak w Europie, czy jest z tym problem?

  18. Wyobrażam sobie Twój szok po przyjeździe :) Myślę,że w obrębie naszego kraju też można doznać szoku kulturowego jadąc w niektóre miejsca 😉
    P.S Ale pewnie fajnie jest sobie powspominać po czasie takie sytuacje :)

  19. Fajnie tak poznawać różne kultury. Zawsze zdarzy się coś co zszokuje. A ten artykuł bardzo ciekawie napisany:)

  20. przecież w Indiach właśnie jest ruch lewostronny:) przeciez to dawna brytyjska kolonia.

  21. Podobają mi się Twoje przygody i ich opisy. Aż chce się do tych Indii polecieć i sprawdzić na własnej skórze ten szok 😀

  22. And I thought I was the sensible one. Thanks for setting me stargiht.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *