Czym jest szok kulturowy na przykładzie Indii  | wyświetleń wpisu: 9 476

Czym jest szok kulturowy na przykładzie Indii

Chciałbym opowiedzieć o szoku kulturowym jaki przeżyłem pierwszego dnia pobytu w Indiach.


W środku nocy trafiam na lotnisko w New Delhi. „Hotel” mam od 12:00. Plan był taki żeby poczekać do rana i dopiero wtedy ruszyć na miasto… Jednak podekscytowanie, zaciekawienie i niecierpliwość bierze we mnie  górę i ruszam taksówką do centrum mimo że jest jeszcze noc. Kierowca jedzie jak wariat, wyprzedza wszystko co się da, do tego jedzie po lewej stronie a w zasadzie wszystko mu jedno, po której stronie jedzie, zamiast kierunkowskazów używa klaksona. Trochę się boje… ale w tym szaleństwie zauważam jakąś metodę bo cało dojeżdżamy do celu… Wysiadam na dworcu kolejowym New Delhi co było chyba najgorszym pomysłem na jaki mogłem wpaść… Cel był taki – kupić bilety na pociąg.

Cała okolica dworca wydawała się gęsto wypełniona ludźmi, a ja odniosłem wrażenie jak by większość coś ode mnie chciała.  Co chwilę podchodził ktoś i pytał „witch cantry? „,  „where from? „, „how are u? „.  Wystarczyła chwila takich rozmów i już wiedziałem,  że większość tych osób widzi we mnie chodzący bankomat. A to jakiś kierowca rikszy chciał mnie gdzieś zawieść chociaż tłumaczyłem mu grzecznie, że nie potrzebuję teraz nigdzie jechać. A to dzieci chcą pieniądze, a po chwili jakiś gość namawia mnie na wycieczkę w jedynej oficjalnej rządowej agencji podróży, co jest oczywiście jakąś sciemą. Ci ludzie naprawdę nie dają mi spokoju. Do tego jest głośno, zapach balansuje na granicy smrodu, a temperatura i wilgotność powietrza sprawia,  że jestem cały mokry.

Trafiłem do piekła,  jak ja tu wytrzymam dwa tygodnie- myślę sobie przerażony.

Muszę znaleźć  biuro dla zagranicznych turystów i kupić bilet w jakieś spokojniejsze miejsce… Varanasi… Może będzie lepiej, a jak nie to szukam lotu do Europy   – gadam sam do siebie w myślach szukając planu B.

(o tym jak kupić bilety na pociąg w Indiach i nie dać się oszukać będzie w kolejnym wpisie)

Po prostu przeżyłem taki szok, że zacząłem się bać tego,  że nie dam sobie rady… że nie jestem w stanie znieść tej odmienności, tego brudu, smrodu, temperatury i ilości bodźców,  które mnie otaczały.

Następnego dnia szok zaczął odpuszczać, a ja odważyłem się trochę głębiej zajrzeć w tą tak bardzo obcą nam kulturę… Zacząłem dostrzegać mnóstwo kolorów, zapachów, uśmiechów, a niektóre sytuacje wydawały mi się wręcz komiczne… Np. gdy po raz 100ny słyszysz „hello sir, where from? ” Z dziwnym akcentem.

W tym momencie zaczynałem odkrywać Indie.  I coraz więcej rzeczy mnie zadziwiało, także pozytywnie.

Szok kulturowy dla mnie był mieszanką niemałej dawki adrenaliny, zdziwienia, przerażenia, niepokoju, braku komfortu, ale też (w późniejszej fazie) zachwytem i zaciekawieniem.

Jak się później okazało nie takie Indie straszne… jak je pierwsze dni malują. Ale  o tym będzie w kolejnych wpisach.

 

30 komentarzy

  1. Łał! Nie mogę się doczekać kolejnego artykułu, by dowiedzieć się jak sobie dalej poradziłeś w Indiach. Bardzo zachęcający wstęp.

  2. cały naród indyjski jest taki w stosunku do europejczyków. Natarczywi i ciekawscy, a za każdą najmniejszą informacje oczekują pieniędzy. Najlepiej nie wdawać się z nimi w dyskusje.

    1. A tu się nie zgodzę. Mówisz i miejscach turystycznych,w mniej obleganych miejscach można spotkać ludzi normalnych

    2. Ja też nie mogę się zgodzić. Byłem w Indiach już trzy razy i nigdy nie miałem problemów z tubylcami. Wręcz przeciwnie. Moje doświadczenia sugerują, że są to bardzo mili ludzie. Oczywiście wiadomo, że nie wszyscy. Ale tak jest wszędzie. W Polsce też nie wszyscy są sympatyczni…

  3. No tak, podróże kształcą. Zazdroszczę wyprawy i czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam

  4. Szok kulturowy to ja mam, jak idę do szkoły.

    1. Thanks for writing such an eaonets-uyd-rstand article on this topic.

  5. A czy Twój żołądek nie doznał szoku? :) Za miesiąc wybieram się do Indii i obawiam się rewolucji zołądkowych. Czytałem, ze generalnie wodę powinno się pić jedynie z fabrycznie zamkniętych butelek.

    1. You Sir/Madam are the enemy of confusion evhreweery!

  6. Super ! Dawaj jakieś zdjęcia :)

    1. Learning a ton from these neat arectlis.

  7. Szok kulturowy może być też w dziedzinie prawa. Np w Somalii, jak kiedyś czytałem, za podanie ręki kobiecie grozi więzienie. Trzeba dobrze poczytać o takich sprawach zanim wyjedzie się w egzotyczne kraje.

  8. Jakieś 10 lat temu byłem na zachodzi po auto. Było podobnie. Jak wchodziłem do handlarza na plac podchodzili inni i pytali czego szukam. Po czym znajdywali to i doliczali prowizję.

  9. Trochę dużo ludzi jak na jednego obcokrajowca. Widać, że się pracy nie boją.

  10. Fajnie. Jest jak wszędzie. A ile tam musi być złodziei 😉

  11. A w samy pociągu jak jest?
    może jakaś fota?

  12. Muszę się wybrac. Ja to lubie takich handlarzy ulicznych

  13. Fotograf Żory

    Co kraj to obyczaj. Brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem i trzeba na to uważać.

  14. Chyba każdy, kto pierwszy raz jest w Indiach, doznaje podobnego szoku i pyta sam siebie : „Gdzie ta słynna duchowość?!”. Szok przeciwny, pozytywny, przeżyłam za to w Chinach.

    1. That’s more than sesibnle! That’s a great post!

  15. Pomoc w pisaniu

    Hej, bardzo ciekawie napisany artykulik, syntetycznie i rzeczowo :) Dzięki wielkie :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Malwina

  16. Niejeden antropolog nie opisuje tak tego, co przeżywa. 😉 Czekam na kolejne części.

    1. Apple Baklava: I love regular baklava so this must be amazing, it’s the Greek version of apple pie. It does take a while to put together, but the end result is well worth the wait. Share thcttTwi:serFaiebookLike this:LikeBe the first to like this post.

  17. A jak jest z internetem w Indiach? Jest dostępny tak jak w Europie, czy jest z tym problem?

  18. Wyobrażam sobie Twój szok po przyjeździe :) Myślę,że w obrębie naszego kraju też można doznać szoku kulturowego jadąc w niektóre miejsca 😉
    P.S Ale pewnie fajnie jest sobie powspominać po czasie takie sytuacje :)

  19. Fajnie tak poznawać różne kultury. Zawsze zdarzy się coś co zszokuje. A ten artykuł bardzo ciekawie napisany:)

  20. przecież w Indiach właśnie jest ruch lewostronny:) przeciez to dawna brytyjska kolonia.

  21. Podobają mi się Twoje przygody i ich opisy. Aż chce się do tych Indii polecieć i sprawdzić na własnej skórze ten szok 😀

  22. And I thought I was the sensible one. Thanks for setting me stargiht.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *